Zawsze żałowałem, że nasz rodzinny wyjazd na wieś do dziadka trwał tak krótko. Czasem zostawałem na tydzień, a czasem tylko na kilka godzin. Zawsze jednak swój czas starałem się wykorzystać maksymalnie, Zetor była maszyną, na której obowiązkowo musiałem się przejechać i pozwiedzać pole dziadka. Nic nie było w stanie mnie powstrzymać, nawet przyszykowany przez babcię pyszny wiejski obiad albo kolacja. Ja po prostu musiałem wsiąść na ciągnik i się przejechać. A że byłem małym szkrabem, najczęściej jeździł ze mną dziadek, ewentualnie wujek, który również był rolnikiem, i który podzielał moja pasję, która była jazda na ciągnikach. Więc nie było problemu, żebyśmy sobie pojeździli.
Maszyny rolnicze