Chyba tylko ten, kto zarabia miliony może sobie pozwolić na tak drogie akcesoria meblowe. Agnieszka spoglądała na ceny i na mnie, a ja robiłam głupie miny, bo nie wiedziałam, co mam powiedzieć. To jeszcze nie koniec. W życiu nie przypuszczałam, że podobne ceny mogą osiągać sztućce, garnki, deski do krojenia i inne akcesoria kuchenne. Pomyślałam wtedy, że to chyba jakieś wielkie nieporozumienie. Niestety to nie był sen, za komplet czterech kieliszków trzeba było zapłacić pięć tysięcy, a stojak na przyprawy kosztował cztery tysiące złotych. Byłyśmy w szoku. Stwierdziłyśmy, że wybierzemy tylko meble, ale akcesoria kuchenne kupimy w normalnym sklepie, po ludzkich cenach. Aby kupić chlebak za dwa tysiące złotych nie stać ani mnie ani jej.
Wizyta w sklepie z meblami